Próbowałem przypomnieć sobie moment, który doprowadził do obecnej chwili, kiedy siedzę przed komputerem i witam Was.
A właśnie, witam Was!
Nie wiem skąd wzięła się moja obsesja na punkcie chleba, jego pieczenia, dzielenia się nim, jedzenia go. Może doprowadził do tego fakt, że znajomi z pracy go polubili i poprosili o więcej? A może to dlatego, że łączysz trochę wody i mąki z nieco starszą wodą i mąką, dodajesz soli, kilka dodatków, dajesz temu czas i voilà – chleb? Magia!
Tak czy inaczej, moja obsesja trwa już ponad rok i to jest czas, by zacząć się nią dzielić bardziej na nasz sposób.
Przez “nasz” mam na myśli mojej żony i mój. Moja żona czaruje, jest alchemikiem, zmieniającym każdą rzecz w kuchni w złoto. Ja tylko piekę chleb.
Pieczemy by jeść, pieczemy by dzielić się, pieczemy by wymieniać się. Nasze zakwasy nie mają imion (jeszcze). Głównie korzystamy z cudzych receptur. I nieustannie się uczymy.
Jesteśmy Breadcentric, skupieni na chlebie.
